Gdy dźwięki w ciszy zmieniały się na krzyk
Alma stała, jakby zaklęta, z wrażeniem, że nie tylko straciła siostrę, ale przy tym wciągnięta została w osobistą tragedię, której nie mogła pojąć. Livia, ledwo unosząca się w ciemności, w którą spadli, usiłowała unikać przygniatającego bólu, nie wiedząc, co się dzieje ani dlaczego. Daniel Ortega, wktórą borykał się ze swoimi emocjami, próbował nie dać się ponieść natłokowi myśli. Teraz wiedział, że czas działa na ich niekorzyść.
„Gdzie ona może być?!” – myślał, gdy znów uchylił drzwi, tym razem bardziej ostrożnie, starając się usłyszeć jakiekolwiek odgłosy, które mogłyby zdradzić obecność tajemniczej kobiety w kitlu. W powietrzu unosił się zamachany zapach spalenizny po nieodpowiednich zastrzykach dzisiejszego popołudnia. Przeklinał mroczne korytarze, które wydawały się nie mieć końca, jakby budynek był pułapką nie tylko dla dziewczynek, ale i dla niego.
„Gdzie jest twoja mama!” – zapytał nagle, wracając do Almy, której wzrok był pusto wpatrzony w ziemię.
„Tata mówi, że wyjechała” – odparła dziewczynka, niepewnie szarpiąc rąbek swojego swetra. „Ale czasami wydaje mi się, że ona wraca. Czasami myślałam, że słyszę jej głos w nocy”.
Daniel przyjrzał się jej dokładniej. Nie mogła mieć więcej niż siedem lat, ale życie w muszli zamkniętej w lęku sprawiło, że musiała dorosnąć szybciej, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić. W jaskrawym świetle jarzeniówek jego umysł przeszukiwał możliwe wyjścia z tej sytuacji. Nie mogli czekać.
Tajemnice drzwi przesuwanych
Zdecydował się zaryzykować. Ostrożnie puścił Alme w kierunku jednego z bocznych wyjść, samemu otwierając drzwi do jednego z pomieszczeń, które wydawało się opustoszałe. To, co zobaczył, zaparło mu dech w piersiach: różnokolorowe fiolki, niezidentyfikowane substancje. Niektóre z nich były oznaczone jak substancje stosowane na receptę. Chociaż był policjantem, poczuł się, jakby kluczył w między światami.
„To może być to, co tata jej podaje” – usłyszał głos Almy. Obserwowała go przez chwilę, zanim zaczęła podejrzliwie błądzić między fiolkami.
Daniel bezwiednie kiwnął głową, wracając myślami do systemu, gdzie sprawdził wszystkie medyczne fakty. Zachowanie Miguela, to, że próbował się wmieszać w tę sytuację, nie było jedynie złudzeniem. W końcu nie był tylko ojcem. Jego dokumenty potwierdzały to, jak groźny mógł być.
„Musimy wracać” – Daniel z brutalną determinacją położył dłoń na ramieniu Almy, tylko po to, by wyjść z pokoju. Za nimi słyszał niepewne kroki. Odwrócił się, napełniony lękiem.
Kiedy wrócili do biura, usłyszał pierwszy dźwięk alarmu. To oznaczało, że Miguel mógł już wiedzieć, że zajmują się jego córkami.
„Teraz, powinieneś schować się z Livią” – powiedział, zmartwiony o kolejne życie. Lekko pchnął Almię do pomieszczenia, które wydawało się najsłabszym punktem.

Walcząc w ciemności
W momencie, gdy tylko zamknął drzwi, usłyszał warkot zakotłowanego silnika. Czuł, że nie ma czasu. Coś w środku podpowiadało mu, że Miguel nie chciał tylko swoich dziewczynek – predyspozycja do przemocy wydawała się opóźniona, a Daniel musiał działać szybko. Zza błysku jego telefonu, błyskawiczne połączenie z Laury było jedynym ratunkiem.
„Mam go, odkryłem jego rodzinę!” – powiedział w słuchawkę, kupując czas. „Mówi, że ich mama umarła, ale znalazłem coś, co może zmienić sytuację.”
„Co ty mówisz? Jestem w drodze!” – odpowiedziała Laura, ale dźwięk przekręcania klucza w zamku przerwał ich rozmowę.
„Wchodzą!” – Daniel poczuł napływ adrenaliny, zasłaniając Almię z boku. Nagle hałas zza drzwi stał się głośniejszy. Głosy dosłownie spływały za wieszakiem w formie niezdarne.
„Alma, co robiłeś?!” – krzyknął Miguel, nie pozwalając północnemu moralnemu stylowi odejść. Daniel był jedyną przeszkodą między nim a córkami, a na horyzoncie pojawili się paramedycy.
„W zasadzie, to co robiłeś ty?” – odpowiedział Daniel, podnosząc głos i próbując przyciągnąć ich uwagę. „Zabierając swoje własne dzieci…”
Walka o duszę
Miguel jeszcze bardziej się zdenerwował i zaczął atakować naszych bohaterów, krzycząc na niezrozumiałym obcym języku. Daniel, nie wahał się ani chwili, rzucił się na niebezpiecznego mężczyznę i próbował go obezwładnić. Na zewnątrz dźwięki karetki wyraźnie narastały w temperatura dzwonka, w krótkim czasie mając nadzieję na przybycie wsparcia.
„Pomocy!” – Alma krzyczała z całą siłą, a słowa tęskniące za miłością chciały zostać wysłuchane. W mroku nocy Daniel wiedział, że historia rodziny Cárdenas zbliża się do końca. Po dosłownym zwarciu stróża, Miguel w końcu został trzymany na sztywno przez dłonie detektywów przybywających z topniejącą agresją.
W szpitalu nie tylko Livia, ale i Alma odnalazły nową nadzieję. Daniel wstał, z marsowymi oczami rozmyślając o życiu, które mogły mieć przed sobą. Radość może przyjść w znienacka, ale tak, czy dziewczęta kiedykolwiek będa miały czas, aby ponownie obudzić się na białej tkaninie, zwracając w stronę pokoju dziecięcego?
Ale, ten syndrom rodziny nadeszłygo, przypomnienie o miłości oraz wieloletnim zniewoleniu. I w tej chwili pragnienie, by Livia i Alma stały się jedną głosem harmonii – zmieniając tak wiele.
Silnie przyciągał ich nowo odkryty świat, a Daniel wiedział, że ich walka znacząco dodawała składników do tej pieczołowitości – pieczołowitości, która osłoniła ich przed niesprawiedliwością.